To nie takie proste opisać, jak funkcjonuje tamten świat. Jest tak skrajnie różny od naszego, że wręcz trudno ująć to słowami.
Parada miała na celu nie tylko wspomnienie wielkiej postaci, jaką był
Eloe Rawashi (wprowadził podstawy utopii w życie i tak doprowadził
do powstania Aplait), ale również przypomnienie dla całej tamtejszej
społeczności trudności, jakie pokonali, aby zapewnić na swojej ziemi
raj, jak i również postaw, które za niego odpowiadają i warunkują
arkadię.
Szybko udało mi się wtopić w tłum. Firma, która zaoferowała mi
uczestnictwo w tym niesamowitym przeżyciu, zapewniła mi również strój
dopasowany do tamtych realiów. Muszę przyznać, że suknia była piękna,
kolorowa i człowiek w niej czuł się po prostu szczęśliwy.
Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, gdy patrzyłam na ten ogromny tłum,
to mnogość koloru i piękne, zdobne stroje. Od lewej do prawej, bez
znaczenia gdzie spojrzałam wręcz czułam ukłucie zazdrości. Nie było tam
podziałów. Być może tak tylko to wyglądało na paradzie, jednak po
rozmowie z mieszkańcami nie miałam już wątpliwości. Ishua, bo tak miał
na imię jeden z nich, opowiedział mi, że kiedyś ich kraina była
podzielona na kasty, jednak wraz z upływem czasu zanikały. Ich starania
opłaciły się, bowiem teraz nawet życie biednych rodzin z Zaspos nie
różni się od ówczesnej arystokracji. Widać to nie tylko po ich
ubraniach, również stylu życia, wykształceniu (tak, odsetek analfabetów
wynosi tam 0!) i zachowaniu.
Zostałam zaproszona na obiad do jednej z tamtejszych rodzin (ich
gościnność praktycznie mnie zawstydzała), gdzie bardzo chętnie
opowiedzieli mi o warunkach w jakich żyją i ich otoczeniu. Dowiedziałam
się, że każdemu bez wyjątku przysługują te same prawa i każdy może
bezpośrednio wpływać na politykę. Co prawda, pieczę nad nią sprawuje
ktoś w rodzaju władcy, jednakże on bardziej opiekuje się nią (o ile mogę
tak się wyrazić), niż faktycznie decyduje za wszystkich. Panuje tam coś
podobnego do naszej demokracji, jednakże dużo bardziej ulepszone i
dopracowane. Przyznam, że daje to pewną nadzieję na jej rozwój także u
nas, bo, nie oszukujmy się, nasz ustrój nie jest idealny.
Ogólna równość społeczeństwa uwarunkowana jest przez jeszcze kolejną rzecz -
nie ma tam bezrobocia. Każdy ma zapewnioną pracę i to nie taką, ot, żeby
zapełnić luki. Tam ludzie realizują się, spełniają marzenia, pracują w
zawodzie, który kochają i to widać. Nie wracają zmęczeni, a dzień zaczynają z uśmiechem na twarzy. To naprawdę niesamowite. To dla
nich pasja, która nie tylko zapewnia im utrzymanie, ale powoduje
atmosferę, w której aż chce się przebywać.
Coś w tych nastrojach jest, bo kłótnie są praktycznie niezauważalne.
Drobne sprzeczki rozchodzą się niczym w powietrzu. Tam nie ma potrzeby
spierania się, bójek czy niszczenia siebie nawzajem.
Gdybyśmy chcieli wprowadzić coś takiego do naszego świata, zapewne
byłoby to niemożliwe. To inny sposób wychowania, myślenia, zupełnie inny
charakter. Powinniśmy się od nich uczyć życzliwości i gościnności.
Byłam wręcz onieśmielona ich ciepłym przyjęciem mnie, bo od początku
traktowali mnie jak swojego zaginionego członka rodziny. Ludzie
pozdrawiają się na ulicy, machają do siebie i przytulają się na
powitanie, nawet jeżeli wcześniej się nie znali.
Funkcjonuje tam
niesamowita sieć pomocy, która teoretycznie nie ma prawa istnieć, a
działa wyśmienicie. Mieszkańcy po prostu czerpią przyjemność z pomagania sobie nawzajem, bez różnicy czy jest to podanie aktualnej godziny,
pożyczenie jakiegokolwiek narzędzia czy znalezienie zaginionego
zwierzątka.
Apropo zwierząt! Ach, żebyśmy i my mieli takie podejście do nich! Nie
mogę odmówić niektórym dobrego traktowania zwierząt, ale ileż to razy
słyszymy okropne historie. Tam zwierzęta traktowane są jak członkowie
rodziny. Nie funkcjonują tam schroniska, bo każde ma swój własny dom,
gdzie jest kochane, bezpieczne i najedzone. Z kotami czy psami można bez
problemu wejść wszędzie, a konie czy inne pociągowe zwierzęta nie są
zmuszane do wycieńczającej pracy.
Chroniona jest także przyroda, szanowana zarówno fauna i flora. Chociaż
czasy jakie u nich panują są poniekąd odwzorowaniem naszej przeszłości,
jak na tamte warunki natura ma się zdecydowanie lepiej. Pokusiłabym się
nawet o stwierdzenie, że nawet my, z całą naszą rozwiniętą technologią i
możliwościami, nie bylibyśmy w stanie tak o nią dbać.





