Ogromnie Was przepraszam za długą nieobecność, ale cóż... to faktycznie
była przeszłość! Nic, żadnej komunikacji, telefonów, internetu.
Praktycznie niewyobrażalne. Jak tak teraz myślę to jestem wdzięczna, że w
ogóle udało mi się stamtąd wrócić!
Jednakże, wrażenia, jakie pozostały stamtąd są nie do opisania, naprawdę!
Jakby sama przeszłość nie była wystarczająca, tamto niesamowite miejsce to naprawdę raj!
Gdyby ktoś powiedział mi wcześniej, że utopia może faktycznie istnieć i to bez żadnych przeszkód, nie uwierzyłabym. A jednak...
Sama podróż nie różniła się zbytnio od naszych, codziennych
teleporterów. Ot, zwykła machina, która przenosi Cię nie z miejsca na
miejsce, a z czasów naszych do przeszłych. Niesamowite prawda? Być może
byłam swego rodzaju królikiem doświadczalnym, ale było warto. Część
naszych polityków bez wątpienia zyskałoby na takiej wycieczce. To
niesamowite, jak łatwo można zmieniać świat.
Trafiłam akurat w sam środek parady. Tak, co roku organizowana jest
wielka parada obejmująca całe trzy sąsiednie, można powiedzieć "kraje",
chociaż w rzeczywistości Aplait to jedna wielka kraina mlekiem i miodem
płynąca. Prawie dosłownie.
Podczas tego niesamowitego marszu rozciągającego się na tysiącach
kilometrów, miliony mieszkańców chwalą swoją rajską ojczyznę.
Faktycznie, tam jest prawie jak w raju.
Tutaj nie tylko wszyscy są równi, panuje ogólna sprawiedliwość, a
ludność nie zna czegoś takiego jak "choroby', które przytłaczają dla odmiany nasz świat. Tutaj jest również
zupełnie odmienny sposób myślenia. Nie ma pytań bez odpowiedzi. Nie ma
zwątpień, błądzenia, smutku i nieszczęścia. Dla nas, ludu zmęczonego
życiem, technologią i wyścigiem szczurów wydaje się to niemożliwe.
Mimo że Aplait wyraźnie odwzorowywało naszą przeszłość, nieco
zagubioną między epokami, ale wciąż przeszłość, to jednak było nieco
unowocześnione. Spędziłam tam cały tydzień i codziennie odkrywałam
kolejną niezwykłą cechę tego "państwa". Gorąco wierzę, że jeżeli wszyscy
zwrócimy na to uwagę, to i my możemy doprowadzić naszą własną utopię do
istnienia.
W kolejnych postach oczekujcie szczegółowej relacji wraz ze zdjęciami - tak, telefon wciąż tam działał!

